|
To nie fair. Te dokumenty sÄ… naszym dziedzictwem, a ich miejsce jest tutaj. Zrobimy wszystko, by je odzyskać – nie kryje zdenerwowania prezes Polskiego OÅ›rodka SpoÅ‚eczno-Kulturalnego w Londynie Ewa Brzeska. Tymczasem teatralnne dokumenty ZwiÄ…zku Artystów Scen Polskich za GranicÄ… z siedzibÄ… w Londynie trafiÅ‚o do Polski.
– To wielka, dziejowa chwila – mówiono podczas uroczystoÅ›ci przekazania archiwaliów w Warszawie.
BÅ‚yski fleszy, uÅ›ciski dÅ‚oni, wzniosÅ‚e przemowy. I prawdziwy stos materiaÅ‚ów. Listy, dokumentacje warsztatów teatralnych, scenariusze, programy, afisze, projekty scenografii, recenzje, zdjÄ™cia... WÅ›ród nich prawdziwe pereÅ‚ki zwiÄ…zane z ludźmi estrady, radia, filmu.
– Po sześćdziesiÄ™ciu latach symbolicznie koÅ„czÄ… swe dalekie peregrynacje pamiÄ…tki po polskim teatrze i polskich artystach pracujÄ…cych za granicÄ…. PamiÄ…tki po ludziach, których losy wojenne, a potem polityka, wygnaÅ‚y z kraju – mówiÅ‚ szef Instytutu Teatralnego w Warszawie Maciej Nowak, podczas uroczystoÅ›ci przekazania dokumentów.
To właśnie w Instytucie zostaną zdeponowane londyńskie archiwalia, tu będą skatalogowane, skomputeryzowane i publicznie udostępnione.
Kwiat kultury
To dÅ‚uga i barwna historia. ZASP na emigracji powstaÅ‚ dokÅ‚adnie 66 lat temu. Potem, od 1947 roku, organizacja funkcjonowaÅ‚a jako ZwiÄ…zek Artystów Scen Polskich za GranicÄ… z siedzibÄ… w Londynie. Znane nazwiska, duże dokonania. I owocna dziaÅ‚alność. Pod koniec lat 40. ubiegÅ‚ego stulecia w stolicy Wielkiej Brytanii zorganizowano Teatr Polski ZASP, w 1954 roku – teatr dla mÅ‚odzieży Pro-Arte, a pięć lat później – teatr dla dzieci Syrena.
To tu gromadziÅ‚ siÄ™ kwiat polskiej emigracyjnej kultury. Zofia Terne, Feliks Konarski, Marian Hemar, Roman Ratschka, Leopold Kielanowski, WÅ‚ada Majewska. A także Renata BogdaÅ„ska (żona generaÅ‚a Andersa, znana późnej jako Irena Anders) oraz Irena Delmar (żona puÅ‚kownika Kamila Czarneckiego, adiutanta generaÅ‚a Maczka). To wÅ‚aÅ›nie Irena Delmar – od 1981 roku prezes londyÅ„skiego ZASP-u – podjęła decyzjÄ™ o przekazaniu w depozyt gromadzonych przez lata dokumentów do Warszawy.
– Od kiedy pamiÄ™tam zawsze mieliÅ›my problemy z ich archiwizowaniem. ByÅ‚y przechowywane w różnych instytucjach, potem dostaliÅ›my trochÄ™ miejsca w Bibliotece Polskiej POSK-u, ale to byÅ‚a zaledwie jedna póÅ‚ka. Dlatego z wÅ‚asnych funduszy musiaÅ‚am wybudować prywatne archiwum w swoim domu, gdzie trzymaÅ‚am dużą część tych materiaÅ‚ów. Tylko ile czasu tak można? Przecież tym muszÄ… zajmować siÄ™ fachowcy – tÅ‚umaczy Delmar.
Zaskoczenie
ByÅ‚ rok 2005. To wtedy znany aktor, ówczeÅ›nie prezes krajowego ZASP-u Ignacy Gogolewski, wystÄ…piÅ‚ z oficjalnÄ… inicjatywÄ… sprowadzenia londyÅ„skich archiwaliów do Polski.
– SÄ…dziÅ‚em, że bÄ™dzie to trwaÅ‚o okoÅ‚o piÄ™ciu, szeÅ›ciu lat, bo tych materiaÅ‚ów jest bardzo dużo. CieszÄ™ siÄ™, że już dziÅ› mamy te zbiory w Instytucie – nie kryje zadowolenia Gogolewski.
Tymczasem w polskim Londynie wrze. – Jakim prawem lekkÄ… rÄ™kÄ… oddano naszÄ… emigracyjnÄ… spuÅ›ciznÄ™? – pytajÄ… zdesperowani ludzie. Podobnie uważa kierownik Biblioteki Polskiej POSK w Londynie Jadwiga Szmidt, wedÅ‚ug której, dokumenty powinny znaleźć siÄ™ w kierowanej przez niÄ… placówce.
– Część tych zbiorów przechowywaliÅ›my u nas bezinteresownie przez ostatnie trzydzieÅ›ci lat, za co nawet nie usÅ‚yszeliÅ›my sÅ‚owa dziÄ™kujÄ™. Ale, co ważniejsze, zgodnie z dyrektywami instytucji odpowiedzialnych za opiekÄ™ nad polskim dziedzictwem narodowym, materiaÅ‚y i dokumenty naszej dziaÅ‚alnoÅ›ci powinny zostać tam, gdzie byÅ‚y tworzone – twierdzi Szmidt, dodajÄ…c, że decyzja o przekazaniu dokumentów do Warszawy byÅ‚a dla niej dużym zaskoczeniem.
– Nieoczekiwanie u drzwi magazynu zjawiÅ‚a siÄ™ pani Delmar – zostawiwszy poprzedniego dnia w bibliotece telefonicznÄ… proÅ›bÄ™ o dostÄ™p do archiwum – z piÄ™cioosobowÄ… ekipÄ…, telewizjÄ…, kartonami, aby spakować zbiory. Bez uzgodnienia nawet czy ten dzieÅ„ nam odpowiada. Kamerzysta przejÄ™ty filmowaniem wypeÅ‚niania pudeÅ‚ materiaÅ‚em bezcennym dla dokumentacji dziaÅ‚alnoÅ›ci kulturalnej artystów w Anglii wszedÅ‚ nawet na stóÅ‚ nie zważajÄ…c na znajdujÄ…ce siÄ™ na nim dublety emigracyjne przygotowywane do wysyÅ‚ki do Polski.
Kroki pani prezes
Instytut Teatralny w Warszawie powstaÅ‚ w 2003 roku. To tam przechowywane sÄ… dokumenty zwiÄ…zane z dziaÅ‚alnoÅ›ciÄ… ZASP-u w kraju; teraz znajdÄ… siÄ™ tam również zbiory dotyczÄ…ce londyÅ„skiej organizacji. Kierownik Dokumentacji Teatru w Instytucie Teatralnym Dorota Buchwald przyznaje, że mimo iż z oficjalnÄ… propozycjÄ… sprowadzenia londyÅ„skiego archiwum do Polski wystÄ…piÅ‚ Ignacy Gogolewski trzy lata temu, to takie przymiarki byÅ‚y prowadzone już znacznie wczeÅ›niej. PomysÅ‚ kieÅ‚kowaÅ‚ od 1989 roku, od upadku komunizmu w Polsce, a kolejne spotkania dziaÅ‚aczy obu ZASP-ów – krajowego i londyÅ„skiego – prowadziÅ‚y do zbliżenia tych organizacji.
Buchwald nie ukrywa, że sprowadzenie archiwaliów z Londynu to sprawa delikatna. Sentyment, wspomnienia, wÅ‚ożone serce. To wszystko prawda, ale...
– RozmawiaÅ‚am na ten temat z paniÄ… Szmidt i przyznam, że nie rozumiem jej pretensji. Część dokumentów znajdowaÅ‚a siÄ™ w bibliotece, część u pani Delmar i nie trzeba tÅ‚umaczyć, że nie byÅ‚o to dobre rozwiÄ…zanie. U nas bÄ™dÄ… pod fachowÄ… opiekÄ… i w koÅ„cu ożyjÄ… – przekonuje Buchwald i podkreÅ›la, że w Polsce zainteresowanie tymi dokumentami jest znacznie wiÄ™ksze niż w Anglii. Nie brakuje pasjonatów, powstajÄ… prace naukowe... Teraz bÄ™dzie można korzystać z materiaÅ‚ów na miejscu, bez koniecznoÅ›ci wyjeżdżania na Wyspy.
Takie sÄ… plany. Tymczasem prezes londyÅ„skiego POSK-u Ewa Brzeska zapowiada walkÄ™ o odzyskanie archiwaliów. – Skonsultujemy siÄ™ z prawnikami i podejmiemy stosowne kroki. Z tego co wiem, pani Delmar sama podjęła takÄ… decyzjÄ™, bez konsultacji z pozostaÅ‚ymi czÅ‚onkami ZASP-u, być może nawet wbrew prawu. A przecież to nie jest jej wÅ‚asność. To spuÅ›cizna caÅ‚ej emigracji, dokumentacja naszego życia. Nie mam wÄ…tpliwoÅ›ci, że archiwum powinno znajdować siÄ™ w Londynie – żeby sÅ‚użyÅ‚o tutejszej Polonii, żebyÅ›my mogli pokazywać nasze dokonania Anglikom, a nawet caÅ‚emu Å›wiatu.
Kopie i oryginały
Obecnie dokumenty znajdujÄ… siÄ™ w komorze dezynfekcyjnej, nastÄ™pnie zostanÄ… skatalogowane. Zgodnie z wczeÅ›niejszymi ustaleniami, warszawski Instytut Teatralny ma przygotować kopie oryginaÅ‚ów, które potem trafiÄ… do londyÅ„skiej biblioteki.
– Nie wiem o co to caÅ‚e zamieszanie, nagle krokodyle Å‚zy lejÄ… ludzie, którzy wczeÅ›niej losem tych dokumentów nie przejawiali zainteresowania – twierdzi Irena Delmar, dodajÄ…c, że przekazanie archiwum w depozyt do kraju to najlepsze rozwiÄ…zanie. Tam znajdÄ… siÄ™ w rÄ™kach profesjonalistów, tam bÄ™dÄ… miaÅ‚y odpowiedniÄ… opiekÄ™.
– Równie dobrÄ… opiekÄ™ miaÅ‚yby u nas – ripostuje Jadwiga Szmidt. – Tyle, że przez lata – jako biblioteka – nie mogliÅ›my z nimi nic zrobić, bo byÅ‚y wÅ‚asnoÅ›ciÄ… ZASP-u. ChciaÅ‚am to wyjaÅ›nić, jednak moje kilkukrotne monity w sprawie spotkania z paniÄ… Delmar i omówienia kwestii opracowania oraz udostÄ™pnienia archiwum nie miaÅ‚y oddźwiÄ™ku.
Sytuacja jest patowa. Dokumenty znajdujÄ… siÄ™ w Polsce, przeciwnicy przekazania ich do kraju zapowiadajÄ…, że Å‚atwo broni nie zÅ‚ożą. Obecny prezes warszawskiego ZASP-u Krzysztof Kumor podsumowuje krótko: – Jest jedna literatura polska, podobnie jak teatr – czy w kraju czy za granicÄ…, to jest po prostu teatr polski; tam gdzie jest polski autor, polski aktor, publiczność.
Piotr Gublicki
|