|
There are no translations available.
 Najpierw huknął Błaszczykowski, po przerwie jeszcze mocniej Lewandowski i Polacy po dobrej grze pokonali Bułgarię 2:0. - Na Euro chcemy wybrać najlepszych. Ten mecz nas do tego przybliża - podsumował Franciszek Smuda.
Środowy mecz Polski i Bułgarii w Warszawie był 25. spotkaniem obu zespołów. Bilans był korzystny dla Polaków, którzy wygrali 12 razy, ośmiokrotnie zremisowali i doznali pięciu porażek.
Ostatni raz polscy piłkarze ulegli Bułgarii... 38 lat temu (1:3 w kwietniu 1972 roku).
Już po 1. połowie zanosiło się na podtrzymanie dobrej passy. Podopieczni Smudy, którzy rozpoczęli w ataku z Lewandowskim i skrzydłowymi Błaszczykowskim oraz Obraniakiem, od początku chcieli zdobyć gola.
Aktywny był Radosław Majewski, ale zawsze brakowało mu ostatniego podania. Bułgarzy po za jedną sytuacją Berbatowa (strzelał z ostrego kąta, ale Kuszczak obronił) nic nie pokazali na Konwiktorskiej.
Dwa wyprowadzone, jeden celny
Podopieczni Smudy przeważali, ale udokumentowali przewagę dopiero w końcówce pierwszej połowy. W roli głównej wystąpił Kuba Błaszczykowski. Dostał piłkę na 40. metrze i ruszył do przodu. Bułgarzy zamiast atakować, zaczęli się cofać. Gracz niemieckiego BVB zamarkował strzał, przełożył piłkę i huknął w długi róg. Nie do obrony.
Chwilę później przeprowadził kopię akcji, ale... nie strzelał. Wyłożył piłkę Peszcze, ale Iwankow wyszedł obronną ręką.
W drugiej połowie to dalej skrzydła napędzały akcje Polaków. Ci na początku 2. połowy próbowali strzałów z dystansu, ale ani Peszko, ani Żewłakow nie mogli znaleźć drogi do bramki Bułgarów.
Jeszcze mocniej
Udało się w 61. minucie. Goście zgubili piłkę w środku pola, a ta trafiła do Błaszczykowskiego. Skrzydłowy Dortmundu nie namyślał się długo - podał do Lewandowskiego. Napastnik z Poznania takich sytuacji nie marnuje - huknął... dwa razy mocniej od strzału asystenta z 1. połowy, a piłka zatrzepotała w siatce.
Potem nasi trochę zwolnili, a akcję napędzała dwójka warszawskiej Legii: Maciej Iwański i jego imiennik, Rybus. Aktywność Bułgarów w drugiej połowie ograniczyła się do kąśliwego strzału Bożinowa. Kuszczak bez problemu wyekspediował jednak piłkę na rzut rożny.
Zwycięstwo i styl muszą cieszyć, choć było widać, że goście przeszli obok meczu. Cieszy forma obrony i stabilność Kuszczaka. Co martwi? Chyba tylko czas, który goni Polaków. Dwa i pół roku do Euro minie szybciej niż wszystkim się zdaje, ale na pewno... wolniej od dwóch pięknych strzałów Polaków.
Polacy zagrali w granatowych koszulkach. Narzekań było dużo (nie dziwimy się), ale styl i wynik z pewnością pozwolą zapomnieć o tych, dość mało polskich, kolorach.
Polska - Bułgaria 2:0 (1:0)
Bramki: Jakub Błaszczykowski (42), Robert Lewandowski (62). Sędziował: Sascha Kever (Szwajcaria). Widzów: 6000.
Polska: Tomasz Kuszczak, Marcin Kowalczyk, Michał Żewłakow, Kamil Glik, Dariusz Dudka, Sławomir Peszko (59-Tomasz Jodłowiec), Rafał Murawski (85-Maciej Sadlok), Radosław Majewski (46-Maciej Rybus), Jakub Błaszczykowski (78-Patryk Małecki), Robert Lewandowski (74-Dawid Nowak), Ludovic Obraniak (46-Maciej Iwański)
Bułgaria: Dymitar Iwankow, Weselin Minew (87-Kostadin Stojanow), Stanisław Angełow, Błagoj Georgijew (69-Martin Kamburow), Czawdar Jankow (77-Iwan Stojanow), Stilian Petrow, Iwelin Popow (46-Welizar Dimitrow), Iwan Iwanow (77-Jordan Miliew), Żiwko Milanow, Georgi Sarmow, Dymitar Berbatow (46-Waleri Bożinow).
TVN24
 |